Od redakcji
   Życie
   Człowiek
   Dzieło
   Myśli
   Kolekcja melomana
   Konkursy
   Nuty / Scores
   Prenumerata
   Archiwum
   Redakcja
   English
   Reklama
   Partnerzy

Adres:
Wydawnictwo Muzyczne Acte Préalable Sp. z o.o.
dla: Muzyka21
skr. pocztowa 71
02-800 Warszawa 93
tel.: (22) 648 88 38
muzyka21@interia.eu

Konkurs
na Projekt Nagraniowy Zapomniana muzyka polska
Wydawnictwa Muzycznego
Acte Préalable
Archiwum

 




w następnym numerze

powiększ

 

katalog stron internetowych

• Muzyka polska jest w centrum naszego zainteresowania

 
CZŁOWIEK
 

Albrecht Mayer – oboista,
który pokochał Bacha

Arkadiusz Jędrasik


Znakomity niemiecki oboista pochodzący z muzycznej rodziny. Nagrywał swoje solowe płyty z wieloma znakomitymi orkiestrami, m.in. z Sinfonią Varsovią. Należy do muzycznej elity. Jest pierwszym oboistą Berliner Philharmoniker, a może i najlepszym na świecie. Teraz postanowił nagrać album bachowski, który zatytułował Głosy Jana Sebastiana Bacha.



Mówi Albrecht Mayer

Dlaczego nagrałem ten album? Muzyka Johanna Sebastiana Bacha zawsze będzie mą ojczyzną. Wzrastałem razem z Bachem, uwielbiam jego muzykę już od dzieciństwa, kiedy to byłem małym chórzystą w katedrze w Bamberg i gdy zacząłem grać na fortepianie. I dzisiaj jest podobnie, gdy zasiadam do fortepianu, gdy słucham nagrań z kantatami…Bach jest najbogatszym geniuszem muzycznym, jakiego znam. Cała muzyka zachodnia, która została skomponowana po Bachu, czerpie z tego źródła – na przykład muzyka filmowa Johna Williama, jej budowa harmoniczna w znacznej części pochodzi od Bacha.



Wszystko przede mną

z flecistką, Ewą Murawską, m.in. o Międzynarodowym Festiwalu Fletowym w Poznaniu rozmawia Arkadiusz Jędrasik

Jest pani pomysłodawcą i organizatorem Międzynarodowego Festiwalu Fletowego, który odbywać się będzie w Poznaniu w dniach 18-20 lutego 2010. Czym jest dla pani ten festiwal?

Międzynarodowy Festiwal Fletowy stanowi ukoronowanie mojej dotychczasowej współpracyartystycznej z krajami skandynawskimi, w szczególności z Islandią i Norwegią. Współpracata trwa już siedem lat, od mojego pierwszego pobytu w Islandii w roku 2003. Byłam wtedy nauczycielem fletu w jednej z islandzkich szkół muzycznych, w Stykkishólmur. W roku 2006 pomagałam przy realizacji Festiwalu Kultury Polskiej w Islandii, obroniłam także doktorat na temat islandzkiej muzyki fletowej w Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach.
Ufam zatem, iż moja znajomość tamtejszegożycia kulturalnego i tradycji artystycznej wykracza daleko poza przeciętny poziom. Dlatego uważam, że mogę się podjąć realizacji wydarzenia na taką skalę. Ogromnie się cieszę, że Międzynarodowy Festiwal Fletowy staje się rzeczywistością! Tym bardziej, że odbywa się on w szczególnym roku dla Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu – roku obchodów 90-lecia jej powstania.

Jaki jest program Międzynarodowego Festiwalu Fletowego?


Międzynarodowy Festiwal Fletowy w Poznaniutrwać będzie trzy dni: od czwartku 18 lutego do soboty 20 lutego włącznie. W czwartek i piątek w godz. 9-18 w kilku salach Uczelni odbywać się będą wykłady, kursy mistrzowskie i prezentacje. W czwartek, piątek i sobotę o godz. 19 w Auli Nova poznańskiej Akademii Muzycznej odbywać się będą koncerty muzyki fletowej w wykonaniu uczestników i wykładowców.

Kim są zaproszeni przez panią wykładowcy?

Wśród wykładowców Międzynarodowego Festiwalu Fletowego jest trzech flecistów z Islandii: – prof. Áshildur Haraldsdóttir, prof. Guðrun Birgisdóttir i prof. Martial Nardeau, profesor fletu z Norwegii – Gro Sandik, oraz dwóch pedagogów z Poznania – prof. Andrzej Łęgowski oraz ja.

Proszę mi wybaczyć tak postawione pytanie, ale czy nie obawia się pani, że nazwiska zagranicznych flecistów, których pani zaprosiła na festiwal są w polskim środowisku nieznane i z tego powodu być może nie będą „magnesem” dla uczestników?

Wynika z tego, że na flecie możemy uczyć się jedynie od prof. Patricka Gallois, Emmanuela Pahuda i Pierre-Yvesa Artauda? Nie, zupełnie się z tym nie zgadzam. Mimo, iż wymienionych przeze mnie flecistów traktuję z wielkim szacunkiem.
Tak się akurat składa, że po skończeniu Akademii Muzycznej w Poznaniu w roku 2003 w latach 2003-2005 byłam studentką prof. Patricka Gallois w Paryżu. Studia te ukończyłam z najwyższą notą Premier Prix. Dobrze znam zatem tzw. francuską szkołę gry na flecie. Mimo, iż w roku 2005 rozpoczęłam pracę w szczecińskiej filii Akademii Muzycznej w Poznaniu na stanowisku wykładowcy klasy fletu, praktycznie co roku starałam się nadal kontynuować swoją edukację. Byłam np. studentką i jednocześnie asystenką-stażystką prof. Henrika Svitzera w Konserwatorium Muzycznym w Kopenhadze w Danii. Moje podróże artystyczne utwierdziły mnie w przekonaniu, że od każdego można nauczyć się czegoś cennego. Każda spotkana osoba może okazać się dla nas źródłem inspiracjii motywacji. Głęboko wierzę, iż zaproszeni pedagodzy takimi właśnie okażą się dla studentów i uczestników festiwalu.

Sądzę, że zna pani dobrze wszystkich wykładowców. Czy podejmie się pani teraz oceny ich umiejętności, co być może będzie pomocne dla uczestników festiwalu?

Nie podejmę się takiej oceny. Nie wydaje mi się to ani konieczne ani poprawnie etycznie, a jeśli już, to jak zawsze jest to zadanie dla studentów. Mogę natomiast spróbować przybliżyć niektóre charakterystyczne elementy dla poszczególnych profesorów, ale podkreślam, że wynikają one wyłącznie z moich obserwacji. Zacznę od flecistów z Islandii: prof. Áshildur Haraldsdóttir jest nauczycielem w The Reykjavik College of Music i flecistką The Icelandic Symphony Orchestra. Była m.in. studentką Aurele’a Nicoleta w Paryżu, ukończyła The Manhattan School of Music w Nowym Jorku. W swoich interpretacjach stawia na przekaz emocjonalny, różnorodność pomysłów a także plastyczność barwy dźwięku. Prof. Matrial Nardeau, także flecista The ISO, specjalizuje się w grze na fletach dawnych oraz piccolo. Dużo czasu w swojej pracy poświęca procesowi oddychania. Prof. Guðrun Birgisdóttir, prywatnie żona Martiala, koncentruje się na działalności pedagogicznej, zwraca uwagę na aspekty pozamuzyczne towarzyszące grze, jest m.in. licencjonowanym instruktorem jogi. Następnie prof. Gro Sandvik z Norwegii, niegdyś studentka Marcela Moysa, podzieli się z uczestnikami swoją wiedzą i doświadczeniem związanym z grą w orkiestrze. Gro poprowadzi, na przykład, warsztaty tematyczne dla flecistów pt. Jak efektywnie przygotować się do przesłuchań orkiestrowych w osiem tygodni?. Prof. Andrzej Łęgowski jeden ze swoich wykładów poświęci fletom renesansowym. Moim zadaniem będzie to próba oceny dydaktyki w XXI w. W ramach współpracy z festiwalem mgr Ewa Biały poprowadzi warsztaty psychologiczne.

Skoro wspomniała pani o warsztatach tematycznych – ile ich w sumie będzie podczas Festiwalu?

Kompleksowy program Festiwalu jest dostępny na stronie www.amuz.edu.pl/festiwalfletowy, tam znajdują się naprawdę wszystkie niezbędne informacje. Warsztatów tematycznych będzie osiem i będą się one odbywać każdy o innej porze, tak, by uczestnicy mogli maksymalnie skorzystać z wiedzy profesorów. Polecam gorąco wszystkie warsztaty, m.in. The little Flute-SPA, Piccolo, the little monster, Play flute with Bach i inne. Interesująco, zwłaszcza dla najmłodszych uczestników, zapowiada się spotkanie First steeps on the stage. Spotkanie to da możliwość bezpośredniego kontaktu z takiego typu imprezami dla młodych adeptów gry na flecie.
Zaproponowała pani humorystyczne nazwy. Sądzi pani, że to jest właśnie język zrozumiały dla studentów?
To niestety nie jest mój pomysł (śmiech). Inspiracją do wymyślenia, jak to pan nazwał, humorystycznych nazw, była Międzynarodowa Konwencja Fletowa, która miała miejsce w sierpniu 2009 r. w Nowym Jorku. Była to ogromna, imponująca impreza organizowana przez flecistów i dla flecistów. Brało w niej udział kilkuset flecistów, profesorów, pedagogów, studentów. Zatem odpowiedź na pana pytanie brzmi: nie, nie chodziło o język „zrozumiały” dla studentów. Raczej o wytworzenie pozytywnego nastroju. Chyba zgadzamy się, iż tytuł wykładu Piccolo, mały potwór, brzmi ciekawiej, niż Nauka gry na piccolo? Sądzę, że w jakimś sensie każdy z nas, bez względu na wiek, ma w sobie odrobinę z dziecka. Oczywiście nazwa nie wpływa na wysoką wartość merytoryczną, o którą wszystkim nam przecież najbardziej chodzi.

Czego młody flecista może się spodziewać po festiwalu?


Mam nadzieję, że nie tylko młody, ale flecista w każdym wieku. Z pewnością będzie to okazja do poszerzenia swojej wiedzy na temat gry na flecie, poznania technik relaksacyjnych, poznania nowych metod pracy, nowych pedagogów, nieznanej literatury, nawiązania kontaktów zarówno z wykładowcami, jak i pomiędzy uczestnikami. Wstęp na wszystkie wydarzenia Festiwalu jest wolny, nie ma nawet opłaty wpisowego, co także jest ewenementem w skali polskiej i międzynarodowej. Ponadto uczestnicy będą mogli zapoznać się z broszurą festiwalową, w której, obok programu, znajdzie się sześć artykułów napisanych przez wykładowców specjalnie na zamówienie festiwalu. Dodatkową atrakcją dla uczestników będzie płyta CD pt. Flute Friends.

Co znajdzie się na tej płycie i skąd wziął się pomysł?

Moim zdaniem płyta jest materialnym produktem festiwalu i spowoduje oddziaływanie efektów jeszcze długo po jego zakończeniu. Na płycie znajdą się cztery kompozycje na dwa flety i orkiestrę kompozytorów: Cimarosy, Stamitza, Vivaldiego i Dopplera. Wykonawcami będą wykładowcy oraz poznańska orkiestra Collegium f pod dyrekcją prof. Marcina Sompolińskiego. Takiej płyty, nagranej przez sześciu flecistów reprezentujących różne kultury, jeszcze w Polsce nie było.

Rozpoczęła pani pracę w Akademii Muzycznej w Poznaniu w czerwcu 2009 r. na stanowisku adiunkta. Nie minął jeszcze rok, a już podjęła się pani realizacji międzynarodowego festiwalu...

Pyta pan o to, jak moje działania są oceniane w środowisku akademickim? Nie wiem, o to trzeba by zapytać innych. Mam jednak nadzieję, że pozytywnie, bo wszystkie wydarzenia organizuję po to, by skorzystali na nich studenci. Jeżeli skorzystają studenci, skorzysta także uczelnia. To chyba zrozumiałe dla wszystkich. Każdy swoją pracę postrzega i wykonuje inaczej. Dużo ważniejsza jest postawa: uczciwa i szczera.

Czy trudno było zorganizować tak duże wydarzenie?


Rozmawiamy jeden miesiąc przed rozpoczęciem festiwalu, zatem praca nad zorganizowaniem festiwalu właśnie wchodzi w fazę decydującą. To jest już któraś z kolei impreza międzynarodowa, którą organizuję, więc na pewno pomaga mi moje doświadczenie. Organizacja Międzynarodowego Festiwalu Fletowego trwa już ponad rok. Pierwszym etapem było stworzenie wniosku, zebranie listów intencyjnych od partnerów, zbudowanie budżetu oraz przystąpienie do konkursu o granty. Po otrzymaniu pozytywnej decyzji od Operatora, czyli Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji i Funduszu Stypendialno-Szkoleniowego, przyszedł czas na rozpoczęcie właściwej realizacji, rezerwację terminów, miejsc noclegowych, zakup biletów, przygotowanie projektów, druk i dystrybucja afiszy – słowem całej logistyki projektu.

Z ilu osób składa się biuro organizacyjne festiwalu?


Właśnie rozmawia pan z tym biurem (śmiech). Z pewnością organizacja Festiwalu nie byłaby możliwa bez wsparcia i życzliwości Władz Akademii Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Poznaniu, szczególnie JM Rektora, prof. Bogumiła Nowickiego, Prorektor ds. artystycznych Uczelni, prof. Haliny Lorkowskiej, a także prof. Romana Grynia, Kierownika Katedry Instrumentów Dętych i Akordeonu, który zechciał zostać Dyrektorem Artystycznym Festiwalu.

Jakie są pani dalsze międzynarodowe plany?

Po organizacji Festiwalu Fletowego wracam na Islandię, gdzie jako stypendystka Funduszu Stypendialnego i Szkoleniowego realizuję projekt badawczy w Reykjavik College of Music, pod okiem prof. Áshildur Haraldsdóttir. Jego zwieńczeniem będzie wydanie książki pt. Flet w Islandii w dwóch wersjach językowych, polskiej i angielskiej. W tym miejscu pragnę podziękować mojemu recenzentowi, panu prof. Markowi Podhajskiemu za konsultacje oraz otwartość. I jak zwykle konstruktywną krytykę.

Czy wykonawca-muzyk powinien umieć pisać prace naukowe?

To raczej nie jest kwestia wyboru, tylko konieczności. Przedłożenie rozprawy pisemnej jest m.in. wymogiem przeprowadzenia przewodu habilitacyjnego.

Czy książka Flet w Islandii pisana była właśnie pod tym kątem?


Nie, akurat ta książka nie. Książka, która mogłaby stanowić część mojej habilitacji wymaga jeszcze dużo dopracowania, ale… wszystko przede mną!

Czy Międzynarodowy Festiwal Fletowy w Poznaniu będzie imprezą cykliczną?

Trudno na razie o tym mówić. Na pewno warto organizować takie wydarzenia, bo sprzyjają one rozwojowi edukacji oraz pozytywnie wpływają na integrację.

Rzecz o Romualdzie Twardowskim (1)
Między życiem a sztuką

Alicja Twardowska



powiększ Romuald i Alicja Twardowscy


Jak to się zaczęło?
W 2010 r. przypada 80. rocznica urodzin Romualda Twardowskiego, kompozytora bezsprzecznie wybitnego. Czy osiągnął sukces na miarę swojego talentu? Według mnie – nie. O tym i o sprawach związanych z naszym wspólnym życiem chciałabym napisać z okazji jubileuszu mojego męża. Mój głos – szczególny ze względu na układ rodzinny – może wniesie w opowieść o tym kompozytorze coś, czego nikt inny nie mógłby dostrzec, a co może wzbogaci sylwetkę artysty o nieznane, niekiedy ważne fakty.(...)



Niespełnione nadzieje (4)
Najwięksi kompozytorzy zmarli w młodzieńczym wieku

Marcin Zgliński


24 lata: Julius Reubke (1834-1858) – geniusz organów... Chyba każdy organista zetknął się z Wielką Sonatą c-moll „Psalm 94” Reubkego, wielu wirtuozów zarejestrowało ją na płytach. Nic dziwnego – jest to skończone arcydzieło, jeden z najwspanialszych utworów organowych doby romantyzmu. Syn organisty i budowniczego fortepianów z Gór Harzu w wieku siedemnastu lat rozpoczął naukę w konserwatorium w Berlinie u Kullaka, Marxa i Sterna. Zaprzyjaźnił się tam z Hansem von Büllowem i w ten sposób znalazł się w orbicie akolitów Liszta. Od 1856 r. mieszkał w domu mistrza w Weimarze, wówczas powstały jego dwa najwybitniejsze dzieła – sonaty na fortepian i organy. Sonatę „Psalm 94”, dedykowaną profesorowi Carlowi Riedelowi po raz pierwszy Reubke wykonał na organach katedry w Mersburgu 17 czerwca 1857 r. – rok później nie było go już wśród żywych – pokonała go gruźlica. Po śmierci młodego artysty Liszt napisał do jego ojca: „Doprawdy, nikt nie jest w stanie bardziej odczuć straty, jaką poniosła Sztuka z odejściem Pańskiego Juliusza, niż ten, kto śledził z pełną podziwu sympatią jego szlachetne, stałe i sukcesywne wysiłki w owych ostatnich latach i kto na zawsze zachowa jego przyjaźń we wdzięcznej pamięci”. Sonata Reubkego to dzieło w idiomatyczny sposób napisane na organy, trudne, wymagające „pianistycznej” techniki, operujące masywnymi akordami. Jednoczęściowe, oparte na monumentalnym przewodnim temacie, zwieńczone znakomitą fugą (może najlepszą w romantycznej literaturze organowej), jako wzorzec wykorzystuje fortepianową Sonatę h-moll Liszta i jego organową Fantazję i fugę „Ad nos ad salutarem undam”, jednak w żadnej mierze nie można go uznać za przejaw zwykłego epigonizmu. Stanowi niezwykłą, programową ilustrację jednego z najbardziej dramatycznych psalmów, będącego supliką o sprawiedliwy gniew boży. Jest też Sonata jakby przeczuciem grozy zbliżającej się śmierci, emanuje z niej atmosfera bólu, zmagania, niekiedy wręcz grozy, ale także głębokiego, sakralnego skupienia. Mistrzowsko wykonana dziś także wywiera ogromne wrażenie na publiczności, choć przecież Reubke napisał ją w wieku zaledwie 23 lat!.(...)


Otarłam się o śmierć i dlatego cieszę się życiem

niezwykły wywiad z Meashą Brueggergosman


Niebywale utalentowana młoda, kanadyjska śpiewaczka, Measha Brueggergosman, w krótkim czasie zdobyła przebojem świat muzyki klasycznej. Urodziła się w murzyńskiej rodzinie w Fredericton, stolicy niewielkiej prowincji kanadyjskiej Nowy Brunszwik. Obdarzona jest silnym, dźwięcznym i zmysłowym sopranowym głosem o kalejdoskopowej barwie. Z łatwością wykonuje subtelne pianissima, aby zmienić je w przeszywający krzyk. Posiada doskonałą muzykalność i wyjątkową osobowość sceniczną. Krytyka określa ją jako śpiewającą aktorkę o niezwykle rozległej skali emocjonalnej. Jej interpretacje są starannie przemyślane w każdym detalu, zarówno w zakresie słownym, jak i muzycznym. Artystka posiada szeroki repertuar koncertowy. Śpiewa Les nuit d’été Berlioza, Vier Letzte Lieder Ryszarda Straussa, partie sopranowe w symfoniach Mahlera, Mszy głagolickiej Janaczka, Te Deum Dworzaka i Credo Pendereckiego. Rzadziej pojawia się na scenie operowej. Wystąpiła w partii Elektry w Idomeneo Mozarta, Madame Lidoine w Dialogach karmelitanek, jako Liu w Turandot i w roli Siostry Rose we współczesnej operze amerykańskiego kompozytora Jake’a Heggiego Idzie skazany na śmierć (Dead Man Walking).(...)


O Barbarze Strozzi

Katarzyna Otczyk

Wenecka Syrena. Virtuosissima Cantatrice.
Barbara Strozzi.
Postać fascynująca, a wciąż jeszcze nie odkryta przez większość polskich muzyków i melomanów. Kobieta nieprzeciętna, której historia i muzyka są absolutnie fascynujące i wyjątkowe, przekraczające granice barokowych norm. Co czyni jej sztukę unikatową? Czy warto pamiętać o jej twórczości w XXI w.?(...)





Zgłębiając Machauta

rozmowa z Robertem Sadinem


Jak doszło do opublikowania pańskiego
najnowszego albumu Art of Love opartego na muzyce Guillaume’a de Machaut?

Zakończyłem właśnie dwa ważne projekty – Gershwin’s World z Herbie Hancockiem i Alegría z Waynem Sorterem – i dyskutowałem z Chrisem Robertem. W trakcie tej dyskusji zaczęliśmy rozmawiać o Davidzie Munrow, którego przedwczesna śmierć jest wielką stratą dla świata. Munrow kipiał żywotnością, opanował grę na zadziwiającej liczbie instrumentów, i przysiągł sobie, że sprawi, by współczesna publiczność odkryła muzyczne skarby Średniowiecza i Renesansu. Jego nagrania charakteryzują się niebywałym zapałem i brawurą, żaden słuchacz nie może ich zapomnieć.(...)


warto mieć
te płyty



Kazimierz Rozbicki
Introitus

Mariusz Klimek
Sekret

 

   do góry