Lublin. Zmartwychwstanie Wieniawskiego. Koncert inaugurujący IV Międzynarodowy Festiwal Braci Wieniawskich miał miejsce w Filharmonii im. H. Wieniawskiego w Lublinie 10 lutego 2017 r. Tegoroczny Festiwal jest wyjątkowy, ponieważ odbywa się w 180. rocznicę urodzin Józefa Wieniawskiego. To właśnie jego utwór Semiramis op. 52 na chór i orkiestrę (rękopis odnaleziony w 2014 r. przez Jana A. Jarnickiego, przygotowanie materiałów orkiestrowych przez Karola Rzepeckiego) mieliśmy możliwość usłyszeć na owym koncercie. Było to jego prawykonanie. Mówi się, że utwór ten wykonany był około wiek temu podczas jednego z warszawskich wieczorów muzycznych, jednakże został on zapomniany. Odkryty niedawno, stworzył idealną możliwość dla orkiestry symfonicznej Filharmonii Lubelskiej, oraz chórów: Kameralnego Chóru „Gloria” Filharmonii Lwowskiej, Galicyjskiego Akademickiego Chóru Kameralnego oraz chóru Filharmonii Lubelskiej „Lutnia Lubelska” do ukazania geniuszu kompozytorskiego zapomnianego i niedocenianego Józefa, młodszego brata Henryka. Dyrygentem był dyrektor artystyczny Filharmonii Lubelskiej – maestro Wojciech Rodek. (...)

Katarzyna Zielonka

Łódź. Moment spełnionych marzeń. 10 grudnia 2016 r. w łódzkiej Atlas Arenie wystąpił David Garrett. Na pierwszy koncert tego skrzypka w Polsce zjechali się słuchacze z całego kraju, m.in. z Katowic, Krakowa, Gdańska, Poznania czy Wrocławia. Łódź była więc pełna melomanów, którzy za nic nie chcieli przegapić występu tego nietuzinkowego artysty.
Nawet sam muzyk nie był świadomy, jak bardzo jest w Polsce lubiany. Spodziewał się jedynie garstki sympatyków muzyki skrzypcowej, którzy po wysłuchaniu paru utworów grzecznie podziękują i pójdą do domu. Tymczasem zamiast garstki było ponad tysiąc fanów. Bilety na płycie głównej rozeszły się już w pierwszych dniach sprzedaży, więc setki osób zajmowały trybuny. Utworów również nie było parę, a kilkadziesiąt. Publiczność bowiem, dziękowała artyście tak gromkimi brawami, że nie mógł on zejść ze sceny, ciągle bisując. Sam skrzypek po koncercie przyznał: „Nie wiedziałem, że publiczność w Polsce umie się tak bawić. To jest zupełnie inne doświadczenie, nigdy wcześniej tego nie widziałem. Ludzie tutaj wstają, tańczą, śpiewają , klaszczą i piszczą. Doceniam to bardzo”.(…)

Karina Baradzi

Koszalin. II Sympozjum Fletowe. Koniec ubiegłego roku obfitował w wiele inspirujących wydarzeń artystycznych na Pomorzu, do których z pewnością zaliczyć należy II Sympozjum Fletowe „Międzynarodowe inspiracje”, które odbyło się w Koszalinie. Program spotkania obejmował koncerty, warsztaty, wykłady oraz wystawę instrumentów. Wśród zaproszonych artystów i wykładowców znaleźli się fleciści z Francji i Polski: Polski Kwartet Fletowy, Ewa Murawska oraz najważniejszy gość wydarzenia – maestro Patrick Gallois. Spotkanie z wybitnymi artystami było niebywałą okazją dla dzieci, młodzieży i pedagogów nie tylko z Koszalina, ale także z sąsiednich szkół, do zaczerpnięcia ogromnej dawki wiedzy. „Mamy nadzieję, że było także inspirujące” – podkreśla Magda Morus-Fijałkowska, flecistka, kierownik sekcji instrumentów dętych i perkusji Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. G. Bacewicz w Koszalinie – organizator Sympozjum i główna inicjatorka spotkań fletowych. „Program sympozjum był niezwykle napięty, ale możliwość pracy, a także uczestniczenia w koncertach zaproszonych gości jest wartością nieocenioną w rozwoju młodego człowieka” – dopowiada flecistka. Podczas wszystkich zajęć i koncertów sale w koszalińskiej szkole były wypełnione po brzegi. (...)

Magdalena Wolińska

Kraków. Opera rara w zmienionym kształcie. Dotychczasowy cykl koncertowych wykonań operowych pod hasłem „Opera rara” od tego roku wraz ze zmianą formuły przybrał postać festiwalu. Rozgrywa się on w trzech kategoriach: dotychczasowych prezentacji estradowych barokowych oper, widowisk opartych na późniejszych utworach tego gatunku oraz wokalnych recitali pieśniarskich. (...)

Lesław Czapliński

Londyn. Biograf Richarda Straussa Ernst Krauze pisał: „Swymi walcami w różnych opracowaniach koncertowych dotarł Kawaler Srebrnej Róży do ludu, jak żadna inna opera [Straussa]. Stał się najważniejszym dziełem niemieckiego wesołego teatru muzycznego po Weselu Figara i Śpiewakach norymberskich. Strauss dał nim [Kawalerem...] rzeczywiście »wiele radości«”. (...)

Damian Ganclarski

Toronto. Barokowy jubileusz w Toronto. Opera Atelier w Toronto jest jedynym kanadyjskim zespołem operowym specjalizującym się w repertuarze opery barokowej XVII i XVIII w. Na tej scenie wielokrotnie pojawiają się zupełnie zapominane lub zaginione opery. W ubiegłym sezonie Opera Atelier obchodziła jubileusz 30-letniej działalności. Założona została w 1986 r. przez małżeństwo, pasjonatów opery barokowej, Jeanette Lajeunesse Zingg i Marshalla Pynkovskiego. Z wykształcenia tancerze klasyczni, na początku lat 80. ponad rok spędzili w Paryżu na studiowaniu tańca, opery i dramatu barokowego. W ciągu dnia szperali w archiwach Biblioteki Narodowej i Opery Paryskiej, zaś gdy zapadła noc tańczyli na scenie kabaretu Moulin Rouge. (...)

Kazik Jędrzejczak

Wiedeń. Romeo i Julia Gounoda w Operze Wiedeńskiej. „Wiedeń, miasto moich marzeń”! A wśród rozlicznych jego pokus – Opera Wiedeńska. Dla polskiego miłośnika opery, dysponującego bardzo ograniczonym budżetem, jest to chyba najlepsza możliwość: stosunkowo blisko (zwłaszcza dla Krakowiaków), prosty i tani transport, a do tego wejściówki za 4 euro. Prawda, trzeba wcześniej czekać w kolejce, a potem stać podczas przedstawienia, ale otrzymuje się produkcję, chyba za każdym razem utrzymaną na wysokim światowym poziomie, słuchaną i obserwowaną z nad wyraz dogodnego miejsca. Owszem, można darować sobie czekanie i stanie, ale wiąże się to z kosztem znacznie większym, a zatem de gustibus. Oczywiście czas ten można sobie uatrakcyjnić, np. za przychylnością życzliwych sąsiadów, bukując miejsce i udając się na spacer po cudownym mieście. Ale swoje trzeba odstać! A w porze zimowej pod Operą Wiedeńską bywa chłodno... Tak też było 28 stycznia br., gdy wraz z przyjacielem oczekiwaliśmy na wieczorne przedstawienie Romea i Julii Charlesa Gounoda. Niezastąpiona okazała się wówczas nalewka spirytusowa, nie tylko rozgrzewająca, ale i wprowadzająca w dobry nastrój, skłaniająca do gorących dyskusji, wymiany poglądów, intonowania ulubionych fragmentów opery. Dyskusja w dużej mierze tyczyła się różnych wykonań Romea i Julii. Dobrze jest przed wizytą w operze, uprzednio należycie się przygotować, tj. zaznajomić z librettem, wysłuchać jakichś dostępnych rejestracji dzieła. Chociaż przed każdym z miejsc w Operze Wiedeńskiej przytwierdzony jest ekranik z wyświetlającym się tekstem i jego tłumaczeniem, jednak skupienie na tym ogranicza percepcję tego, co dzieje się na scenie. Z kolei wcześniejsze zapoznanie się z muzyką, możliwymi jej interpretacjami, poszerza kontekst odbioru warstwy muzycznej przedstawienia, czyni nas bardziej świadomymi, wrażliwymi na to co się dzieje, osobliwości i smaczki wykonawcze. A w przypadku omawianego przedstawienia Romea i Julii w Operze Wiedeńskiej, dodatkowo skłoniło do konkluzji, że obcowaliśmy z wydarzeniem muzycznym najwyższej próby, o jakości porównywalnej z tymi najlepszymi kreacjami, utrwalonymi w postaci nagrań. (...)

Łukasz Kaczmarek

Berlin. Komische Oper Berlin zaproponowała melomanom nowe spojrzenie na Czarodziejski flet Mozarta. W styczniu wystawiła spektakl w reżyserii Barriego Kosky’ego, który gościł już na największych światowych scenach operowych. Tym razem okazja, żeby go zobaczyć pojawiła się w Berlinie. W dodatku z udziałem debiutującej w Komische Oper polskiej sopranistki Iwony Sobotki (Pamina). Ta wersja Die Zauberflote jest połączeniem pantomimy, projekcji multimedialnych i opery. Jedynym elementem scenografii jest biała ściana z drzwiami, na której projektowane są obrazy rodem z surrealistycznego świata. Soliści muszą odpowiednio reagować na to, co wyświetla się w danym momencie na wielkim „ekranie”. A dzieje się na nim naprawdę wiele. Cały świat Mozarta ogranicza się do rzutowanych, nieco przerysowanych scen. Partie mówione zastąpiono napisami wyświetlanymi na owym ekranie i elementami pantomimy w wykonaniu solistów. I trzeba przyznać, że efektem tego była niezwykła spójność spektaklu. Zamiast, co często zdarza się przy produkcjach Czarodziejskiego fletu, opery złożonej „z kadrów”, mieliśmy do czynienia z połączonymi, przenikającymi się scenami, obrazami. I tutaj Kosky odkrył i oddał złożoność klasyka wiedeńskiego. Spektakl miał w sobie wiele elementów, nieco „szowinistycznych” w wymowie. Został tu szczególnie podkreślony Mozartowski dualizm świata kobiet i mężczyzn. Ten drugi w formie zmechanizowanej, spójnej rzeczywistości. Również sam czarodziejski flet Tamina, czy dzwonki Papagena nawiązywały do płci – tym razem do kobiet. Można było odnieść wrażenie przenikania się dwóch światów. A może bardziej współistnienia. Bo obok męskiego świata Sarastra, kobieca magia i intuicja, która prowadzi wędrowców przez wszystkie próby. Koncepcja, niewątpliwie ciekawie podkreślona. (...)

Katarzyna Kubińska

Berlin. Mezzosopranowy kunszt w doskonałej akustyce. 1 lutego Filharmonia Berlińska wypełniła się dźwiękami największych mezzosopranowych arii w wykonaniu Elīny Garančy. Na nieco ponad dwugodzinnym koncercie można było usłyszeć najbardziej wymagające, zarówno pod kątem technicznym jak i emocjonalnym, fragmenty dzieł Czajkowskiego, Cilei, Mascagniego czy Saint-Saënsa. Łotewskiej śpiewaczce towarzyszyła orkiestra Deutsche Staatsphilharmonie Rheinald-Pfalz, pod batutą Karela Marka Chichona. Akustyki berlińskiej Filharmonii raczej nie trzeba przedstawiać doświadczonym słuchaczom. Wystarczy tylko wspomnieć, że prezentowany tam dźwięk brzmi pełnym blaskiem, nawet jeśli jest to delikatne i ledwie słyszalne (ale jednak!) piano pianissimo. Tak też było i tym razem. (...)

Katarzyna Kubińska