Od zawsze rozpamiętujemy szkody, które wyrządzili nam najeźdźcy: Tatarzy, Krzyżacy, Szwedzi, Turcy, Rosjanie, Prusacy, Austriacy i wreszcie Niemcy. Gdy jednak przyjrzymy się bliżej tej kwestii okazuje się, że największymi wrogami zabytków naszej, i nie tylko, kultury, jesteśmy my sami. Problem ten wielokrotnie podnosiliśmy na naszych łamach, oczywiście bezskutecznie. Dlaczego z taką łatwością władze Polski przechodzą do porządku dziennego nad niszczeniem zabytków stworzonych przez naszych przodków?
Oczywiście natychmiast podniosą się głosy oburzonych włodarzy, którzy stwierdzą, że nie ma na ratowanie zabytków pieniędzy. Jest to oczywiście zwykłą wymówką, gdyż nie o pieniądze chodzi, lecz o zdrowy rozsądek. Jeśli się miało pieniądze na Euro 2012, jeśli będzie się miało na zimowe Igrzyska Olimpijskie (oby nie przyznano ich Polsce), nie można twierdzić, że brak 50 milionów zł na remont zabytkowego zamku w Mosznej. Po co zdobyliśmy go na Niemcach skoro nie potrafimy się nim w odpowiedni sposób opiekować?
Władze co i raz tworzą nowe instytucje, a za tym oczywiście idzie potrzeba stworzenia im nowej siedziby. Oczywiście, stara polska zasada „zastaw się, a postaw się” obowiązuje, powstają więc siedziby instytucji publicznych w miejscach nieprzystosowanych, drogich, niedostępnych dla petenta (może właśnie o to chodzi).
Właśnie otwarto Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego (ECMKP) w Lusławicach. Wydano na jego budowę co najmniej 60 milionów zł. Następnie trzeba będzie tę instytucję utrzymywać. Warto więc zadać proste pytanie: dlaczego ta instytucja nie mogła zagościć w murach zamku w Mosznej (to oczywiście tylko przykład) – koszt byłby porównywalny. W krajach, w których zabytków nie brakuje, państwowe i prywatne instytucje uznają za coś niezwykle nobilitującego posiadanie siedziby z tzw. „duszą”, mogącej poszczycić się wielowiekową historią. A u nas panuje wciąż pogląd zaszczepiony w narodzie przez Gomułkę, a może i Bieruta, że wszystko co nowoczesne jest piękne.
Nie chodzi tu o to, że akurat ECMKP powinno mieć swoją siedzibę w Mosznej. Chodzi o to, że zamiast ratować zabytki nie poprzez zwykłe remontowanie, ale poprzez danie im drugiej szansy i znalezienie dla nich zastosowania, wydaje się ogromne pieniądze na tworzenie nowych, w większości paskudnych budynków, które na pewno nie przetrwają choćby połowy tego czasu co wspomniany zamek. Można wątpić, czy nasi potomkowie będą tak samo zafascynowani tymi potworkami z przełomu XX i XXI w., jak my jesteśmy zauroczeni zabytkami z przeszłości. I raczej nie będą nam wdzięczni za to, że przetrwał ECMKP, a nie zamek w Mosznej. Województwo Dolnośląskie posiada około 600 zamków i pałaców wymagających pilnie renowacji. Około 250 zabytków uległo bezpowrotnemu zniszczeniu. Prawdopodobnie w innych województwach jest podobnie. Bez żadnego skrępowania pozwalamy na niszczenie obiektów mających wielowiekową tradycję i wolimy budować, na ogół wątpliwej wartości architektonicznej, obiekty, które nie przetrwają nawet 50 lat!
Na nieszczęście sytuacja ta dotyczy nie tylko architektury. Tak samo dzieje się z muzyką, tyle że rezultaty naszej głupoty nie są spektakularne: partytury zjedzone przez myszy w żaden sposób nie mogą się równać z ruinami budowli, które jeszcze kilka lat temu były do uratowania. Ale strata w naszej kulturze jest tak samo dotkliwa.
Od lat daje się zauważyć, jak Polacy różnych profesji, pojawiający się poza Polską, mają problem z poprawną pisownią swoich imion i nazwisk. O poprawną pisownię swoich imion i nazwisk dbają Hiszpanie, Portugalczycy, Czesi, Słowacy, Estończycy, Litwini... Niestety, Polacy w tej materii zapominają o właściwej pisowni swoich imion i nazwisk. A wystarczy przywołać przykład choćby Mieczysława Weinberga. Ten pochodzący z Polski kompozytor, któremu przyszło żyć w ZSRR nigdy nie wstydził się swego pochodzenia i przynależności do naszego narodu o czym świadczyło jego imię. Warto więc z jego bogatej biografii przywołać fakt z ostatnich lat jego życia. Otóż kompozytor sądownie przez kilka lat upominał się o polską pisownię swojego imienia. I w końcu taką otrzymał. Widać, jak ważne było dla niego pisane po polsku imię Mieczysław. Można takie działanie dedykować współczesnym polskim artystom: dyrygentom, śpiewakom, instrumentalistom, gwiazdom sportu i laureatom Nobla, którzy narażają się na śmieszność zapominając o polskiej pisowni swoich imion i nazwisk. Czyżby się wstydzili swojego pochodzenia i kultury języka! W zakłopotanie wprowadzić może znaleziona odpowiedź na taki stan rzeczy…
|
Czyta nas każdy, kto kocha muzykę!
Muzyka21 to jedyny miesięcznik o muzyce poważnej, jaki ukazuje się nieprzerwanie w Polsce już od 13 lat. Jest najchętniej kupowanym magazynem dla melomanów i artystów, którzy lubią muzykę poważną i kolekcjonują płyty.
Został założony w październiku 1999 roku przez Jana A. Jarnickiego. Nasz wydawca jest wybitnym znawcą polskiej muzyki, szczególnie tej zapomianej, a także niekwestionowanym liderem w prywatnym mecenacie muzyki oraz w dziedzinie odkrywania i promowania polskich skarbów muzycznych, a także producentem muzycznym.
Na łamach naszego miesięcznika promujemy przede wszystkim polską muzykę i polskich artystów, którzy grywają i nagrywają polską muzykę, szczególnie tę odkrywaną. Na naszych łamach pojawiają się zarówno wybitni artyści, jak i młode talenty, które z pasją promujemy.
Jako jedyni w Polsce już od 13 lat bez przerwy na bieżąco relacjonujemy życie artystyczne najważniejszej sceny operowej świata - Metropolitan Opera w Nowym Jorku. |
![]() |
|
|
|
NOWOŚCI ACTE PRÉALABLE MUZYKA POLSKA PRZEDE WSZYSTKIM (płyty można kupić klikając na okładkę) |
![]() |
| * * * |
![]() |
| * * * |
![]() |
| * * * |
![]() |
| * * * |
|
| * * * |
![]() |
|
* * * |
![]() |
| * * * |
![]() |
| * * * |
![]() |
|
|
|
w następnym miesiącu: |
![]() |