www.leylagencer.org

Muzyka21 nr 4/177 - kwiecień 2015 r. - rok XVI

Rządzący, jacy by nie byli, uważają obywateli za inteligentnych tylko, gdy potrzebują ich głosów. Po zdobyciu władzy traktują ich jak ciemniaków niezdolnych do wyciągania jakichkolwiek wniosków, nie pamiętających o tym, co wydarzyło się kilka dni wcześniej. Dlatego wciąż zatruwają nas idiotyczną papką, która obraża każdego przeciętnie rozgarniętego człowieka. W lutym spalił się Most Łazienkowski. Samo to już świadczy o beznadziejności władzy, która niczego nie nauczyła się po podobnym wydarzeniu 40 lat temu. Pani prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz bardzo narzekała na brak odpowiednich środków w budżecie miasta, tym niemniej obiecała warszawiakom jak najszybsze odbudowanie mostu przeznaczając na to 55 mln zł z kasy miejskiej, jednocześnie otrzymała wsparcie od pani premier Ewy Kopacz w identycznej wysokości. Tak więc, biedna Stolica została wsparta z budżetu państwa, czyli przez wszystkich Polaków. To władze miasta są odpowiedzialne za katastrofę, ale wciąż „cały naród buduje (po raz drugi) Stolicę”. Czy naprawdę to coś nagannego? Czy nie powinniśmy być solidarny? Owszem, solidarność to podstawa społeczeństwa. Tyle tylko, że w dwa tygodnie po katastrofie pani prezydent Warszawy ogłasza, że rusza wreszcie budowa siedziby Sinfonii Varsovii, która będzie kosztowała warszawiaków, bagatela, niecałe 300 mln zł. Pogratulować pani prezydent, że w tak krótkim czasie potrafiła wyczarować tak wielką kwotę w budżecie, który dwa tygodnie wcześniej był pusty!
Można zapytać, dlaczego cały naród dofinansowuje jakiś most w Warszawie, a Warszawa w tym czasie organizuje igrzyska? Pani prezydent zapewnia, że to działanie ma na celu zmianę oblicza Pragi. Czy jednak na pewno ma to znaczenie dla mieszkańców tejże Pragi żyjących w ruderach, od lat nie remontowanych kamienicach bez wygód, które urągają standardom XXI w.? Może zamiast szykować nikomu niepotrzebną salę koncertową trzeba by wreszcie wyremontować te wszystkie praskie, i nie tylko, slumsy?
Oczywiście kultura jest potrzebna. Tyle tylko, że mamy w Warszawie i Filharmonię Narodową, i Teatr Wielki, i Warszawską Operą Kameralną, i Teatr Roma, i wiele innych miejsc, w których głównie wiatr hula, bo tylko czasem odbywają się tam koncerty. Kolejna, ogromna sala koncertowa, tym razem na Pradze potrzebna jest na pewno tym, którzy na tej budowie świetnie zarobią. Ale skąd wziąć publiczność do zapełnienia jej skoro i w Narodowej, i w Teatrze Wielkim, zapełnienie sali jest problemem. W niedawno otwartej Filharmonii Paryskiej coś się dzieje trzy razy dziennie. A w Narodowej trzy razy w tygodniu…

Miesiąc temu pisaliśmy o dotacjach przyznanych przez MKiDN, a także o odrzuconych. Okazuje się, że jednak niektóre z odrzuconych okazały się warte wsparcia Ministerstwa. Informowaliśmy, jak to ktoś posłużył się swoimi szarymi komórkami i nie zgodził się na finansowanie austriackiego artysty w niemieckiej wytwórni. Okazuje się, że jednak ten inteligent nie miał racji. Czytelnicy sami muszą wiec uznać, czy normalnym jest, by MKiDN z naszych podatków, a także SPAM (Stowarzyszenie Polskich Artystów Muzyków) ze składek i tantiem swoich członków finansowali austriackiego wykonawcę nagrywającego płytę dla niemieckiej wytwórni płytowej należącej do największego koncernu medialnego na świecie? Również MKiDN zreflektowało się, i uznało, że czymś nagannym byłoby nie nagranie kolejnej płyty z muzyką Krzysztofa Pendereckiego i wcześniej odrzucony wniosek w tej sprawie uznało za wart wsparcia.
Zainteresowanym polecamy link do strony Ministerstwa: http://mkidn.gov.pl/media/po2015/decyzje/20150311_Lista_pozytywnie_rozpatrzonych_odwolan-Muzyka_2015.pdf.

Na koniec należy wspomnieć o koncercie, zaplanowanym przez Filharmonię Wrocławską na dzień zwycięstwa 8 maja br. Dwa utwory w programie: Stille und Umkehr Bernda Aloisa Zimmermanna i VIII Symfonia c-moll Antona Brucknera. Czyż można sobie wymarzyć lepszy repertuar na Dzień Zwycięstwa w mieście, które dłużej było częścią Austrii i Niemiec niż Polski: Niemiec służący w latach 1940-1942 w Wehrmachcie i Austriak, którego muzyka grana była przez rozgłośnie niemieckie na wieść o śmierci Hitlera? Niestety, nawet najważniejsze święta nie potrafią nas przekonać do naszej, jakże bogatej twórczości. Czy na co dzień, czy od święta, muzyka obca króluje w naszych salach koncertowych.

Sprostowanie: w poprzednim miesiącu w artykule „Od Redakcji” pomyliliśmy się, za co przepraszamy. Otóż Filharmonia Narodowa została otwarta po wojnie w 1955 r., a nie w 1951, jak mylnie podaliśmy. Również to nie Antoni Wit, ale Kazimierz Kord uznał, że Symfonia Zygmunta Stojowskiego „posiada wyłącznie wartość natury historycznej, a więc nie warto po nią sięgać przy takiej okazji”. To właśnie za czasów Antoniego Wita ta znakomita Symfonia mogła znów zabrzmieć w Filharmonii Narodowej w wykonaniu Filharmoni Rzeszowskiej pod batutą Jerzego Koska.