Muzyka21 nr 10/171 - październik 2014 r. - rok XV

Na okładce październikowego numeru Muzyka21 znajduje się Cecilia Bartoli wystylizowana na rosyjską carycę. Włoska gwiazda opery jest jedyna w swoim rodzaju. Na poprzedniej płycie i okładce w naszym miesięczniku była wystylizowana na księdza z krucyfiksem. Jej sztuka wykonawcza rozpoznawalna jest od pierwszych dźwięków. Jej albumy płytowe cieszą się od ponad dekady niesłabnącą popularnością. Każda nowa płyta, począwszy do odkrytych ponad dziesięć lat temu arii z oper Vivaldiego poprzez twórczość Antonia Salieriego, czy albumy tematyczne Opera Proibita, Sacrificium (sztuka kastratów), Maria poświęconego Marii Malibran czy ostatnio seria albumów z muzyką Agostina Steffaniego to prawdziwe perły odkrywanej muzyki i wielkie hity fonograficzne. Na każdej ze swoich płyt artystka przywiązuje wielką wagę do odkryć, do ponownego przywrócenia do życia zapomnianych skarbów muzycznych. Do współpracy wybiera znakomitych muzykologów, znawców archiwów muzycznych, sama przeobraża się w muzycznego odkrywcę i detektywa oraz zaprasza do współpracy najlepsze orkiestry i dyrygentów specjalistów w muzyce barokowej. By wymienić Il Giardino Armonico, Les Musiciens du Louvre, czy ostatnio I Baroccisti prowadzonych przez dyrygentów Giovaniego Antonioniego, Marka Minkowskiego czy ostatnio Diega Fasolisa. Wszystko jest świetnie opracowane i wydane w ekskluzywnej formie książki z płytą. Teraz artystka zgłębiła archiwa Teatru Maryjskiego w Petersburgu i znalazła tam wiele zapomnianych skarbów. Do bogatego dorobku artystycznego postanowiła dodać śpiewanie po rosyjsku włoskiej muzyki z carskiej Rosji!
Artystyczne ambicje i muzyczne poszukiwania zaprowadziły włoską diwę do Petersburga, gdzie przed wiekami święcili triumfy i zarabiali krocie włoscy kompozytorzy zatrudniani na carskich dworach. Oprócz Włochów znajdowali się tam też polscy mistrzowie. Oprócz muzyków, byli malarze, architekci, poeci, pisarze.
Petersburg to drugie co do wielkości miasto w Rosji. Rocznie odwiedzany jest przez ponad 6 mln turystów i wchodzi tym samym w dwudziestkę najczęściej odwiedzanych miast świata. Miasto bywa nazywane „północną stolicą”, „stolicą kultury Rosji”, „Wenecją Północy”
i „Palmirą Północy”.
Przed laty Cecilia Bartoli osiągnęła niebotyczny sukces albumem z muzyką związanego z Wenecją Antonia Vivaldiego, jesienią tego roku zabiera nas w muzyczną podróż do Petersburga. Czy powtórzy tamten sukces przekuty na kilku milionową sprzedaż płyt – czas pokaże.
Oby ostatnie wydarzenia na scenie geopolitycznej z Rosją w roli głównej nie stanęły na drodze do sukcesu najnowszego albumu włoskiej diwy. Muzyka ponoć łagodzi obyczaje, oby też polityczne i militarne!


Kolejnymi artystami, którzy zwrócili naszą uwagę są muzycy Kwintetu Śląskich Kameralistów, którzy 20 września br. w Filharmonii Śląskiej mieli premierę swojej trzeciej płyty. Tym razem artyści postawili na sprawdzone nazwiska: Antoniego Dworzaka i Krzysztofa Pendereckiego. Dworzak otrzymał drugie polskie nagranie Kwintetu smyczkowego op. 77, a Penderecki dostał światową premierę Kwintetu smyczkowego „Kartki z nienapisanego dziennika”, który jest autorskim opracowaniem III Kwartetu smyczkowego o tym samym tytule. Premierze w Katowicach towarzyszyła wystawa zdjęć Marka Bebłota, których głównym bohaterem był Krzysztof Penderecki. Wydawca płyty, Acte Préalable, słynie z premier światowych. Po raz kolejny może poszczycić się nie lada osiągnięciem – światową premierą dzieła Mistrza z Lusławic. Praca nad nagraniem nie była łatwa, bo muzyka Dworzaka
i Pendereckiego – tak lubiana przez melomanów – do prostych nie należy, ale trudności techniczne okazują się być idealnie wpisane w niebywałe piękno tej muzyki.
A że Kwintet Śląskich Kameralistów to artyści klasy światowej, to ich nowa słowiańska płyta robi wielkie wrażenie. Artyści ustami swojego menadżera i kontrabasisty Krzysztofa Korzenia powtarzają, że kameralistyka ich mocno kręci, a ta nowa płyta pokazuje to w całej okazałości! Rozmowa z artystą odkrywa wiele różnych ciekawych kart w historii i pracy zespołu…

Kontynuujemy nasz cykl o polskich mistrzach batuty, czyli sagę o dyrygentach. Tym razem przyszedł czas na urodzonego na Kujawach wielkiego dyrygenta i kompozytora Jana Krenza. Z tematów zagranicznych przypominamy legendarnego Teksańczyka, pianistę, który rozkochał w sobie Związek Radziecki; był nim Van Cliburn. Skrzypek Daniel Hope zaprasza nas do Hollywood, dokąd uciekało wielu kompozytorów żydowskiego pochodzenia przed zagładą z rąk niemieckich nazistów. Poznajemy losy, historię i muzykę powstałą
w czasie II wojny światowej i zaraz po niej, a mocno dotkniętą tragedią Holocaustu.

Na osobne zauważenie zasługuje twórczość Thomasa Tellefsena, którą już przeszło dekadę temu odkrył dla melomanów na świecie wydawca i producent muzyczny Jan A. Jarnicki oraz polska pianistka na stałe mieszkająca w Norwegii, Małgorzata Jaworska oraz pianistki Krystyna Makowska i Joanna Ławrynowicz. Polskie nagranie było pierwszym całościowym spojrzeniem i przeglądem zupełnie zapomnianej twórczości, a teraz za pieniądze polskich i norweskich podatników przypomniano w Warszawie jedynie źdźbło twórczości norweskiego kompozytora, trąbiąc wszem i wobec, że to rarytasy dopiero co odkryte. Że to rarytasy to wiemy od przeszło 10 lat, a że odkrycie najnowsze to niestety mija się z prawdą o 10 lat!

Polecamy nasze stałe rubryki i wiele interesujących recenzji płytowych. Już od przeszło 15 lat Muzyka21 jest wciąż jedynym pismem muzycznym w Polsce, gdzie można na bieżąco przeczytać kilkadziesiąt recenzji płytowych.